Koncert z The Orlando Consort podczas 46. MFWC
wtorek, 03 stycznia 2012 11:35

Śpiewający Wrocław z Orlando Consort na Wratislavii Cantans

 

fot. Łukasz Rajchert

 

3 września 2011 w Katedrze Polskokatolickiej św. Marii Magdaleny przy ulicy Szewskiej Chór Bel canto Zespołu Szkolno-Przedszkolnego nr 17 we Wrocławiu wystąpił w ramach 46. edycji Międzynarodowego Festiwalu Wratislavia Cantans u boku The Orlando Consort podczas koncertu Wszystkie krańce ziemi. Organum paryskie około 1200 roku

Program:
Gaudens gaudebo in Domino (Chorał)
Kyrie – Christe redemptor (Winchester Troper)
Christus resurgens v. Dicant nunc (Notre Dame)
Beata viscera Marie virginis (Perotin)
Lux refulget (Polifonia akwitańska)
Alleluia v. Assumpta est Maria (Notre Dame)
Gaude virgo gloriosa (Akwitania)
Vetus abit littera (Notre Dame)
Alleluia v. Posui adiutorium (Perotin)
Procedenti puero (Notre Dame)
Viderunt omnes (Perotin)
Conditor alme siderum (Chorał)
 

Recenzja z koncertu:

„Szansa, której nie można przegapić” – tak zapowiadałam dwa festiwalowe wieczory z muzyką szkoły Notre-Dame, rzadką okazję słuchania tego repertuaru, a dla mnie pierwszą możliwość porównania na żywo różnych jego interpretacji. Orlando Consort kontra Sequentia, pojedynek wyspiarzy z kontynentem? Trudno uniknąć tej perspektywy, choć mogłoby się przecież zdarzyć, że my, publiczność i dziennikarze, ogłosilibyśmy remis ze wskazaniem na sam repertuar, który jest tu w końcu najważniejszy.

Podczas pierwszego koncertu był on dla mnie muzealnym eksponatem, oglądanym przez szybę, więc z dystansem. Profesjonalnie oświetlony, opisany, troskliwie zabezpieczony obiekt z zamierzchłej przeszłości. 24 godziny później był już „moją” muzyką, czyli ponadczasową sztuką dla zmysłów i ożywionego rozumu, która wciąga, wzrusza, bądź wywołuje uśmiech i sprawia, że czas nie istnieje.

Z całego bogactwa form paryskich kompozytorów wybieram zdecydowanie organum. Oszałamiająca wirtuozeria, ukryte znaczenia, ale też przede wszystkim niezwykłe wprost piękno brzmieniowe. W doborze utworów 1:0 dla Orlando Consort – pomyślałam, widząc w programie Viderunt omnnes Perotinusa. To moja miłość. Porażająca energia, rytmiczność narracji znana z interpretacji The Hilliard Ensemble, czy też zachwyt nad sonorystyczną, wielobarwną, wręcz „impresjonistyczną” wizją Ensemble Gilles Binchois. To moje dwa różne wzorce wykonawcze. Wysoko ustawiona poprzeczka. W sobotę, niestety, zabrakło mi tego olśnienia sprzed lat. Choć bliżej Hilliardów, to zbyt daleko jednak, by przeżyć to poczucie awangardy i ponadczasowości, jakie dali nam kiedyś Anglicy. Składana misternie konstrukcja była po prostu dobrym przedstawieniem utworu, pokazaniem, jak wygląda średniowieczna sztuka paryskiej katedry. Posłuchajcie, poznajcie, tak kiedyś śpiewano. Posłuchaliśmy, poznaliśmy. Ponarzekaliśmy trochę na usterki intonacyjne i chwiejność w prowadzeniu narracji solisty. Niewątpliwie jasnym punktem, choć nie z czysto artystycznych powodów, był udział sześciu dziecięcych chórów amatorskich. Dla mnie bomba!

Zmartwiłam się, czytając program, bo w programie występu Sequentii znalazło się tylko jedno organum. W czasie koncertu zmartwienie przeszło w rozpacz, gdy słuchając w absolutnym zachwycie, wiedziałam, że zaraz się skończy! Piękne brzmienie, wspólnotowy śpiew, kiedy muzycy stoją blisko, nasłuchują nawzajem swoich głosów, gdzie jest też miejsce na ciszę i czas na wybrzmienie. Tylko jedno organum, szkoda, choć popis sztuki oratorskiej i aktorskiej w Initium Sancti evangelii, czy ładunek emocji w lamencie Anglia, planctus itera zachowam we wdzięcznej w pamięci.

 

Magdalena Łoś - muzykolożka,  krytyk muzyczny, dziennikarka Redakcji Muzycznej Programu 2 Polskiego Radia

 
© by Śpiewający Wrocław, Wrocław 2011, projekt i realizacja: Marcin Jóźwik, www.marcin-jozwik.pl